Niezniszczalne kosze uliczne do gry w koszykówkę

Jestem mama dwójki dzieci w wieku szkolnym, a mimo to ich dziecięca wyobraźnia cały czas mnie zaskakuje. Obaj chłopcy potrafią zrobić coś z niczego. Z drutu zrobili ostatnio niezniszczalne kosze uliczne.

Niezniszczalne kosze uliczne są potrzebne.

kosz ulicznyBiorą sobie kawałek kartki, pisaki, zbierają patyki w lesie, czy kamienie z ogródka i już tworzą sobie nową zabawę. Takie wymyślanie interesuje ich nawet bardziej, niż gotowe zabawki, które im kupujemy. Zazwyczaj bawią się nimi przez jakiś czas, potem przechodzą do wymyślanych zabaw, a potem czasem do nich wracają, gdy nie mają akurat żadnych pomysłów. Ostatnio znaleźli u nas w garażu stare kosze metalowe. Kupiliśmy je, kiedy budowaliśmy dom, żeby mieć gdzie wyrzucać śmieci, a potem zostawiliśmy je ,,na wszelki wypadek” i wrzuciliśmy do kącika z innymi gratami. Dzieciaki zaczęły tam buszować i tak odkryły kosze metalowe. Wyglądają one podobnie jak niezniszczalne kosze uliczne, to znaczy, że mają szerokie rondo na górze, a dolna część jest zwężana. Dzieci poprosiły, by mój mąż je wyciągnął i postawił na dwóch końcach naszego podjazdu. Mąż je jeszcze wyczyścił, wymył, a nawet położył warstwę farby na rdzę, by dzieci nie dostały zakażenia, jak się skaleczą, a potem ustawił tam gdzie chciały. Nie wiedzieliśmy po co im takie dwa kosze, ale wkrótce zrozumieliśmy. Zastąpiły im one prawdziwe kosze do koszykówki! Wiadomo, że nie były tak wysokie jak one, ale dzieciakom to nie przeszkadzało. Cieszyły się, że mogą zagrać w coś więcej, niż w piłkę nożną na trawniku, a my cieszyliśmy się, że same potrafiły znaleźć sobie zajęcie. Kreatywna atmosfera udzieliła się nawet naszemu kotu. Jak powszechnie wiadomo, te czworonogi wcale nie są zainteresowane drapaczkami, domkami, czy piszczącymi myszkami, które ludzi im podstawiają do zabawy, a najlepiej czują się w kartonie. Nasz kot więc pomyślał, że pojemniki na leki przeterminowane nie będą nam już potrzebne i zrobił sobie w nich legowiska. Do jednego przyciągnął kocyk ze swojej poduszki, a do drugiego wrzucił kilka smakołyków, więc chyba będzie teraz robił za jego miseczkę.

Dobrze, że w okolicy są niezainstalowane kosze uliczne, bo boje się pomyśleć, co można by z nimi zrobić. Być może tylko dzieci by wykorzystały jakoś papierowe torebki i foliowe rękawiczki, ale lepiej nie ryzykować, że dostałby się tam nasz kocur.